Wydarzenia / Opinie

"Szukając Vivian Maier" - recenzja filmu

Opinie | Anna Korska | 2014-06-03

Kiedy John Maloof zobaczył na aukcji pudło pełne negatywów za niecałe 400 dolców nie zastanawiał się długo - potrzebował akurat starych zdjęć. Nie wiedział jeszcze, jak ważnego odkrycia właśnie dokonał...

"Szukając Vivian Maier"

Gatunek:Dokumentalny

Produkcja: USA

Czas trwania: 1 godz. 23 min

Reżyseria: John Maloof, Charlie Siskel

 

Niebawem rozpoczął gorączkowe poszukiwania: kim była autorka zdjęć? Jednocześnie - bezskutecznie - poszukiwał kogoś, kto zainteresowałby się ich promocją i wrzucał je na bloga oraz flicker'a - tym razem jednak z wielkim sukcesem: odzew internautów był szeroki i bardzo emocjonalny. Ustalił, że zdjęcia wykonała niejaka Vivian Maier, zdziwiło go jednak, że nie było po niej śladu w wyszukiwarce Google. Niebawem odkupuje inne jej rzeczy. Maniakalnie przeszukując poszczególne papierzyska odnajduje numer telefonu, który sprawdza dodając do niego rozmaite prefiksy. W końcu trafia na ludzi, którzy znali Vivian Maier. Okazuje się, że wybitna fotografka, której poszukuje była… nianią.

Maloof opowiada tę historię przed kamerą dokumentalisty. Kompulsywnie dokładny, rozkłada przed nią kolejne rzeczy autorki zdjęć: sterty papierów i rachunków, setki broszek, bluzki i stare kapelusze: zarówno niektóre zdjęcia, ich styl, jak i zawartość skrzyni Maier wskazują na osobę żyjącą mniej więcej w latach dwudziestych czy trzydziestych: w rzeczywistości zmarła w 2009 roku ale całe życie żyła w wymyślonej przez siebie historii, ze zmyśloną tożsamością i w przedziwnych, anachronicznych ubraniach - trochę jak Mary Poppins... Miała wiele wersji swojego nazwiska, fałszywy francuski akcent, a jej pracodawcy nie wiedzieli zarówno o tym, że robi zdjęcia, jak i o tym, że ma manię zbierania i że w swoich małych pokoikach przechowuje sterty gazet w których upodobała sobie makabryczne nagłówki.

John Maloof zdołał zebrać w filmie wspomnienia jej pracodawców i podopiecznych, niewielu przyjaciół: wszystkich zszokowanych faktem, że dziwna kobieta o krzywo przyciętych włosach, która opiekowała się dziećmi - dla których bywała i cudowna i przerażająca zarazem - robiła zdjęcia i to jakie! Eksperci, którzy na filmie przyglądają się zdjęciom Maier też są zszokowani. Wszystko jest na nich... świetne! Widać autentyczną obsesję obrazem, fascynację ulicą, człowiekiem, architekturą.

Umiejętność kadrowania, niezwykłe poczucie humoru i czułość. Ale zarazem okrucieństwo, kiedy ze swoim aparatem pcha się prosto w twarz ludziom skrzywdzonym przez życie, lub zamiast pocieszać potrąconego przez auto chłopca - robi mu zdjęcia. Stawiana jest obok Roberta Franka czy Dianne Arbus. Zachwycony jej zdjęciami jest Joel Meyerovitz - sam sława i klasyk street photo. Jak się okazuje na fotograficzne eskapady zabierała ze sobą swoich małych podopiecznych, którzy często byli idealnym obiektem. Jednakowoż równie często - jak wspominają na filmie - byli przerażeni tym, jak ich naprawdę dziwna niania przekracza cudze granice i to najczęściej w bardzo nieciekawych dzielnicach.

Poznajemy ich już jako dorosłych - jednych zakochanych w swojej niani na tyle, by ufundować jej na starość mieszkanie, innych uważających ją za niebezpieczną wariatkę. Wszystkich zachwyconych jej zdjęciami. Bo trudno się w nich nie zakochać, tak samo jak trudno nie zafascynować się historią. "Szukając Vivian Maier" to niezwykła historia, nie tylko dla fanów jej fotografii. Szczerze polecam!

Anna Korska, Akademia Fotografii

fot. Vivian Maier
fot. Vivian Maier
fot. Vivian Maier
fot. Vivian Maier
fot. Vivian Maier
fot. Vivian Maier
fot. Vivian Maier
fot. Vivian Maier
fot. Vivian Maier
fot. Vivian Maier
Udostępnij: Facebook Google Wykop Twitter Pinterest

Powiązane artykuły

Wydawca: AVT Korporacja Sp. z o.o. www.avt.pl