Wydarzenia / Opinie

Marek Karewicz "Big Beat" [recenzja]

Opinie | Jacek Gąsiorowski | 2014-05-02

Podobno polska muzyka drążąc mur, jak kropla po kropli, rozmontowała system komunistyczny. Ta publikacja pomaga zrozumieć, jak odbywał się ten proces

Marek Karewicz

"Big Beat"

Format: 21,5x23,1 cm,
Oprawa: twarda,
Stron: 192,
Cena: 54,90 zł

www.empik.pl

-

Jestem człowiekiem międzypokoleniowym i z tym większą przyjemnością przyglądam się światom, które istniały tuż przed moim narodzeniem oraz tym, które wydarzyły się długo po tym fakcie. Miałem przyjemność spotkać się i porozmawiać z panem Markiem Karewiczem, znanym i docenianym fotografem, który rejestrował fotograficznie scenę jazzową i big-beatową czasów Polski Ludowej.

Dzisiaj, z pewnością Pan Marek byłby czołowym celebrytą, tak jak bywał za tamtych czasów. Wszystko to za sprawą pewnej mieszanki cech osobowości, które skazują człowieka na osiągnięcie sukcesu. Otwartość, bezkompromisowość, dążenie do celu i wysoka samoświadomość własnej wartości. Dzisiejsze pokolenie twórców audiowizualnych, nie tylko fotografów mogłoby uczyć się od niego postawy i czerpać z niej garściami.

Ta książka jest jak dobry bigbeatowy album. Rozpoczyna się jego osobistą historią, drogą przez doświadczenia wojenne, miłością do grania jazzu aż do porzucenia tej ścieżki na rzecz kompletnego oddania się fotografii. Następnie przechodzimy przez wszystkie fotograficzne wątki biograficzne do rozdziałów opisujących kontakty i spotkania Marka z czołowymi zespołami polskiej sceny muzyki rozrywkowej.

Nie brak w niej wielu ciekawostek, smaczków i dykteryjek. Podobno polska muzyka, wyjątkowo niezależna i dynamicznie się rozwijająca w bloku wschodnim, drążąc mur, jak kropla po kropli, rozmontowała system komunistyczny. Ta publikacja pomaga zrozumieć, jak odbywał się ten proces.

Marek Karewicz "Big Beat" recenzja albumu

Wydawnictwo, robi wrażenie starannie przemyślanej graficznie i wizualnie publikacji. Nie ma w niej miejsca na dzisiejsze mody i triki designersko-typograficzne. Wprost nawiązuje do estetyki czasów PRL. Okładka i makieta utrzymana jest w stylu projektów okładek do płyt winylowych, które nota bene, były specjalnością pana Marka Karewicza. Wielu z Was oraz Wasi rodzice, jesteście wychowani na jego projektach. Celebrując nieśpiesznie wyjmowany winyl z najnowszą płytą Breakout, sięgaliście po foto i graficzną pracę Marka Karewicza.

Taka jest też jego książka. Kolorowa, hippisowska a okładka krzyczy do nas big-beatowo. Typografia spójna z tamtym czasem, layout i makieta, celowo utrzymane w estetyce zecerskiej. Podział na dwie szpalty i jazzowy, niespójny układ graficzny, gdzie próbują znaleźć swoje miejsce zdjęcia w kwadratach, tak trudne do ulokowania w makiecie. Każda strona wydaje się być samodzielnym bytem ale jednak wszystkie razem tworzą atrakcyjną całość.

Udostępnij: Facebook Google Wykop Twitter Pinterest
Jacek Gąsiorowski

Fotograf, dziennikarz, felietonista i baczny obserwator. Fotografuje jakby pisał, pisze jakby fotografował. Z fotografii uczynił medium, które łączy go z otaczającym światem.

Powiązane artykuły

Wydawca: AVT Korporacja Sp. z o.o. www.avt.pl