Inspiracje / Wywiad

Aerofotografia - inny punkt widzenia [wywiad w DCP]

Wywiad | 2013-09-02

Dariusz Paciorek lubi bujać we obłokach. I to dosłownie. Kilka lat temu zrezygnował z reporterki, bo znalazł swoją niszę. Połączył dwie pasje – latanie i fotografowanie. Dziś jest jednym z najlepszych aerofotografów w Polsce. I jeszcze na tym zarabia!

PROfil

  • Rodowity Kaszub, rocznik 73, pochodzi z Bytowa.
  • Fotografią zajmuje się od wczesnej młodości, aerofotografią od 2008 r.
  • Publikował w prasie fachowej i naukowej, laureat wielu konkursów
  • Właśnie przygotowuje swoją pierwszą wystawę poświęconą fotografii lotniczej.
  • Więcej na www.aeroart.com.pl.

Co było pierwsze? Latanie czy fotografowanie?

Oczywiście fotografowanie. Moim pierwszym aparatem był Zenit 3, to było jakieś 25 lat temu. Sam zorganizowałem sobie ciemnię, i przy czerwonym świetle, odkrywałem tę magię. Natomiast pierwsze kroki w paralotniarstwie to dopiero rok 2004. Odbyłem wtedy kurs paralotniowy na tak zwane loty swobodne.

Kiedy pojawił się pomysł, żeby połączyć obie te pasje?

W 2005 r. wyemigrowałem na trzy lata na Cypr – pracowałem tam jako fotoreporter. Po powrocie do kraju, próbowałem odnaleźć się na lokalnym rynku i różnie to wychodziło – niełatwo wrócić po kilku latach, tym bardziej, że rozwój fotografi i cyfrowej spowodował, że konkurencja nagle stała się ogromna. Szukałem i w końcu odnalazłem niszę dla siebie. Sprzedałem kilka obiektywów, trochę się zapożyczyłem i kupiłem pierwszy kompletny sprzęt do latania. Siłą rzeczy konieczne było kolejne przeszkolenie – tym razem na loty paralotnią z napędem spalinowym. Tak to się zaczęło.

Kiedy aerofotografi a przerodziła się w dochodowy biznes?

Od samego początku zakładałem, że będzie to zarówno sposób na biznes, jak i realizacja obu pasji – fotografi i i paralotniarstwa.

Zastanawiam się, jak wygląda taki typowy lot i dzień zdjęciowy.

Startuje tak naprawdę na długo przed oderwaniem od ziemi. Zaczynam od obserwacji prognoz pogody. Zdarza się, że trzeba kilka dni poczekać, zanim warunki atmosferyczne będą umożliwiały latanie. Kolejna sprawa to konfrontacja internetowej prognozy z rzeczywistością w miejscu przyszłego startu. Bywa, że rozsądniej jest wrócić do domu, niż ryzykować utratę zdrowia czy nawet życia. Teren, nad którym latam najczęściej jest zróżnicowany. Dominują rynny polodowcowe, wzniesienia, wzgórza itp. więc w powietrzu przy nieco silniejszym wietrze powstają niebezpieczne i silne turbulencje oraz rotory. Fotografowanie niewielkich obiektów z powietrza wymaga latania na małych wysokościach, gdzie takie sytuacje mogą być bardzo niebezpieczne. Dlatego tak ważne jest, aby prawidłowo ocenić warunki pogodowe.

Cały wywiad przeczytacie we wrześniowym wydaniu Digital Camera Polska!

Udostępnij: Facebook Google Wykop Twitter Pinterest

Powiązane artykuły

Wydawca: AVT Korporacja Sp. z o.o. www.avt.pl