Inspiracje / Wywiad

Vanessa Winship [wywiad w DCP]

Wywiad | Joanna Kinowska | 2019-01-13

Z dwukrotną laureatką World Press Photo rozmawiamy o prezentowanym w warszawskiej JEDNOSTCE projekcie „she dances on Jackson”, podążaniu własną drogą i odpowiedzialności fotografa

Jesteś laureatką WPP, otrzymałaś grant z Fundacji Cartier-Bressona, zdobyłaś też mnóstwo innych nagród. Co spowodowało szczególny rozwój Twojej kariery?

To chyba pytanie o to, jak mierzyć sukces. Oczywiście grant Bressona jest niesamowitym zaszczytem, to coś, czego naprawdę się nie spodziewałam. Byłam bardzo zaskoczona, kiedy się zgodzili, biorąc pod uwagę, że moja propozycja w pewnym sensie brzmiała po prostu „zaufajcie mi”. Przyznawany jest fotografowi, który ma już za sobą znaczną część pracy, projektowi, który już się rozpoczął. Po raz pierwszy wybrano po prostu propozycję, także było to dla nich ryzyko.

W jaki sposób najbardziej lubisz docierać ze swoją pracą do widza? Książką? Publikacją w magazynie? Wystawą?

Wydaje mi się, że poprzez książki, ponieważ żyją dłużej niż wystawy. Ścian ciągle się uczę. Każde miejsce jest zupełnie inne, przestrzeń ma swoją własną dynamikę i to jest naprawdę interesujące. Ale jeśli pomyślę o życiu książki – płacę 50 funtów i już ją mam, na zawsze – to wspaniały sposób na wprowadzenie pracy w świat. Wielu ludzi robi dziś książki, ziny, małe publikacje. To jest rewolucja. Oczywiście masz także gigantycznych wydawców, takich jak Thames & Hudson, obok są jeszcze rozliczni niezależni wydawcy. To różne poziomy dotarcia. Pojawia się też ważne pytanie: Kim jest nasza publiczność? Czy karmimy naszą małą bańkę, czy też staramy się sięgać poza nią? Gdy odwiedzam takie miejsca jak Offprint, Paris Photo czy Polycopies, widzę nadzieję.

Jaką książkę ostatnio odkryłaś?

Ostatnio kupiłam Halfstory Halflife Raymonda Meeksa, Good Goddamn Bryana Schutmaata, oraz książkę mojej znajomej Charlotte Tanguy In a sense. To wspaniała praca!

Agencja Vu. Dlaczego dołączyłaś do agencji?

Dołączyłam już w 2003 roku. Wydaje mi się, że częściowo chyba po to, by być w jakiejś wspólnocie. Oczywiście były też bardziej pragmatyczne powody: agencja pomaga znaleźć środki, dzięki którym twoja praca jest dostrzegana przez szerokie grono odbiorców.

Artykuł przeczytacie we styczniowym wydaniu Digital Camera Polska!

Udostępnij: Facebook Google Wykop Twitter Pinterest

Powiązane artykuły

Wydawca: AVT Korporacja Sp. z o.o. www.avt.pl